Postronnym obserwatorom trudno to zrozumieć – hakerzy skradli elektroniczne certyfikaty uprawnień do emisji CO2 i sprzedali dalej, drobne kilkadziesiąt milionów euro .. jak i po co …

Kilka słów wstępu o pozwoleniach na emisję CO2. Osoby z zewnątrz nic nie rozumieją z tego systemu (cześć specjalistów także nie :).

Świat ogarnia efekt cieplarniany – zmiany klimatyczne. Odpowiedzialnością za to obarcza się emitentów tzw. gazów cieplarnianych (głównie dwutlenek węgla CO2 powstający przy spalaniu paliw i innych) – to energetyka, transport , przemysł. Należy zmniejszyć emisję CO2 wprowadzając systemy ograniczania emisji, choć część naukowców kwestionuje sam efekt cieplarniany i role w nim człowieka, ale to już temat na inna historię.  

Mamy dwa systemy ograniczenia emisji  CO2 – coś w rodzaju dwóch systemów walutowych. Słabszy (tańszy) to światowy system tzw Porozumienie z Kioto –  dotyczy emisji w skali całego globu (choć niektórzy najwięksi truciciele – np. USA nie podpisali tego porozumienia 🙂 To Polska naprawdę negocjowała dobrze. Wg porozumienia z Kioto Polska miała ograniczyć swój poziom emisji o 6 % (ale wybrała jako referencyjny emisję CO z roku 1988). Oczywiście po zmianie modelu gospodarki, zmniejszeniu roli energochłonnego przemysłu i spadku zużycia energii – sumarycznie ograniczyliśmy o 40 % !!! (sukces – co prawda trochę przypadkowy). Dzięki temu Polska na nadwyżki certyfikatów (praw emisyjnych CO2) i nawet je sprzedaje (Hiszpania, Japonia) choć w tym systemie walutowym CO2 nie kosztuje drogo (tu handel zachodzi między państwami, więc tego hakerzy nie kradną). Sam protokół z Kioto dokonuje żywota w następnym roku – dlatego Polska walczy żeby swoje nadwyżki sprzedawać także potem – choć będzie trudno.

Jest też droższy – europejski system handlu emisjami. Unia jedną z energetycznych Dyrektyw w 2003 wprowadziła zbiorcze limity emisji CO2 dla każdego kraju. Ta pula jest potem rozdzielana wewnętrznie na przemysł, na każdą elektrownie, itp. Finalnie każdy emitent (kocioł energetyczny) ma roczny limit pozwoleń na emisje, jeśli wyprodukuje CO2 więcej – musi dodatkowe pozwolenia kupić , jeśli mniej – może sprzedać. Tu nie mamy tak łatwo , pomimo prób, dostaliśmy limit roku 2005 obniżony o ok 14 % –  limity sa wyśrubowane – mniej więcej na aktualny poziom produkcji energii (choć i tu odwołaliśmy się do sadu arbitrażowego i dostaliśmy pozytywny wynik arbitrażu 🙂 – więc nawet specjalistom trudno tu się połapać – a dla osób postronnych te dwa systemy to już zupełny kosmos. Według jednego (Kioto) mamy nadwyżki, wg drugiego (europejskiego) deficyt J). Gorzej w przyszłości – Unia Europejska zachęcona sukcesem chce limity CO2 przykręcić – nowe regulacje – tzw. Pakiet Klimatyczny, wymagają 20 % redukcji (a nawet teraz mówi sie 30 %) CO2 do 2020 roku. Oznacza to ze musimy rozwiązać nierozwiązywalne zadanie optymalizacji. Musimy produkować więcej energii (rozwija się kraj i przemysł), obniżając emisję CO2 o 20 % w ciągu dekady. Jeśli nie obniżymy, mamy komercyjne możliwości (a nawet konieczność) kupienia pozwoleń na emisję na wolnym rynku (z dowolnego kraju). Literalnie czytając – jeśli nie mamy pozwolenia na emisję, to do każdej 1 MWh energii wyprodukowanej musimy dokupić, jeśli produkujemy w elektrowni węglowej – a takie mamy głownie w Polsce, pozwolenie na emisję około 1 tony CO2. Kilka cen – energia produkcja kosztuje 40 euro /MWh , pozwolenia (wolny rynek) około 15 (dziś) ale przewiduje się zmienność od 20 do 80 Euro/t. Oznacza to ze cena produkcji energii z elektrowni węglowej (jeśli nie ma pozwolenia) wzrośnie do 50 do 100 % – proszę więc patrzeć na rachunki za energie elektryczną.

A teraz do hakerów… Rąbnęli elektroniczne certyfikaty (tego systemu europejskiego) CEZ – największej czeskiej korporacji energetycznej (i innej firmy w Czechach) – tyle na dziś wiadomo. Pomimo ze certyfikaty imienne powinny być rejestrowane i wprowadzane do obrotu przez właścicieli – sprzedano je (jakoś ?) w kilku krajach. CEZ stracił około 10,5 mln, ile inni do końca nie wiadomo. Szczegółów mało, ale wysoce niepokojące, nie mogą znaleźć kto sprzedał i kto kupił – kilkadziesiąt mln euro pobiegło po rynku. Na razie handel certyfikatami został całkowicie wstrzymany, cały system wydaje się dziurawy i niedopracowany.  Tu akurat Polska miała rację w czasie negocjacji – postulowaliśmy żeby jeśli już wprowadzać taki system, to by certyfikatami handlowały tylko firmy energetyczne (producenci) a nie traktować je jako papier wartościowy na rynku. To zapobiegłoby spekulacjom , certyfikat nie byłby taki płynny i nie miał wartości dla nikogo poza energetykami.

Myślę ze na dziś możemy pogratulować hakerom. W końcu ukradli drobne miliony a mogli kilkadziesiąt miliardów – różnica kilku kliknięć w klawiaturę. Niewielka cena za kompleksowy audyt całego systemu informatycznego i handlowego. Może zimny prysznic dla Unii Europejskiej i dogłębna weryfikacja – jeśli juz nie samej regulacji – to choć systemu handlowego (informatycznego). Może też mała rada dla inwestorów (może „Mądry Polak po szkodzie Czecha”) że jak handlujemy czymś za miliardy i ma to postać wirtualnego zapisu informatycznego, to warto zainwestować drobne kilka tysięcy w cyberbezpieczeństwo. Ale nie jestem pewien, myślę ze jeszcze nie raz usłyszymy o handlu emisjami i hakerach – dobry materiał na film a nawet wieloodcinkowy serial ..

5 komentarze do “Skradziono certyfikaty emisji CO2 – o co tu chodzi ?”

  1. Obrót papierami wartościowymi (w tym CO2) jest w części anonimowy i jak rozumiem taki był w przypadku transakcji sprzedaży zawieranych przez złodziei. Jednak, przynajmniej tak mi się wydaje, zarządzający platformą giełdy może handlujących zdemaskować (by móc handlować należy posiadać konto czy rejestr itd.) Więc w jaki sposób złodzieje CO2 ten fragment obeszli? To jest najciekawsze.. Kilka sposobów przychodzi mi do głowy ale są chyba zbyt trywialne by były skuteczne:)

  2. „Finalnie każdy emitent (kocioł energetyczny) ma roczny limit pozwoleń na emisje (…)” to ja się już trochę pogubiłem. Czy UE zdecydowała się w końcu czy emitentem (lub emitorem) jest kocioł czy komin?

    Do komentarza Jacka:
    „Kilka sposobów przychodzi mi do głowy ale są chyba zbyt trywialne by były skuteczne:)”
    Najbardziej trywialny jest chyba ten, że sam operator platformy umoczył w tym palce 🙂

  3. odpowiedz na powyzej – przepraszam za pewnien skrót myslowy
    Przy emisji CO2 dostaje się zbiorcza pule na dany zakład (która wykorzystuje się prze produkcji en. elektrycznej lub ciepła) – nie ma więc tu rozróżnienia kocioł , komin ; limity sa oczywiście na całe przedsiębiorstwo.
    Problem definicji emitenta wystepuje przy emisjach SO2 i NOx (normy LCP i IPPC) gdzie dotychczas emitentem jest kocioł ale już w nowych wersjach od 2016 komin co automatycznie powoduje zaostrzenie wymagan dla realiów Polski.

  4. Odnośnie Unijnych pozwoleń na emisje CO2 mam takie jedno pytanie. Otóż w czasach gdy rozgorzała dyskusja o sukcesie (przyznanie Polsce pewnych darmowych uprawnień) przewinęło mi się gdzieś czyjeś stwierdzenie, że opinia publiczna źle interpretuje cały ten sukces. Z tej niby dobrej interpretacji wynikało, że Elektrownie mogą dostać w 2013r do 30% (do!) darmowych uprawnień a już konkretna ilość zostanie określona na podstawie pieniędzy jakie Elektrownia wyda na działania mające na celu zmniejszenie emisji CO2 – czyli jeżeli Elektrownia nie wyda w 2013r nawet „zł” na działania mające na celu zmniejszenie emisji CO2 to nie dostanie darmowego pozwolenia na emisję nawet grama CO2. Bo sytuacja gdy starym Elektrowniom darmowe uprawnienia należą się „jak psu zupa” wprowadza chorą atmosferę – bo niby gdzie tu jakiś bat dla nich, żeby się modernizować i podnosić sprawność wytwarzania?

    1. trwa teraz dyskusja właśnie – jak Kommisja Europejska widzi darmowe uprawnienia (derogatywy CO2) , jedne z ostatnich interpretacji jest ze wszytskie maja być płatne – a darmowe jedynie dla Polski dla instalacji w których tzw. rozpoczał się proces inwestycyjny (chodzi o przydział dla nowych instalacji – inaczej byłyby zupełnie nieopłacalne). Problem ze cały czas dokładnie nie wiadomo jaka jest finalna interpretacja – co powoduje brak mozliwosci określenia realnych kosztów wytwarzania w przyszłości na weglu

Zostaw komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *