Dwa nazwiska wielkich wynalazców z przełomu XIX I XX wieku to podstawa dzisiejszej energetyki, a właściwie całego świata, jaki znamy. Edison i Tesla (może i odmienna kolejność nazwisk byłaby bardziej właściwa) nie tylko opracowali założenia wytwarzania i przesytu energii elektrycznej, ale i zbudowali maszyny, które służą nam do dziś. Historia obu jest fascynująca, a jeszcze bardziej to co nieprawdopodobne – przypadek ich współpracy, a następnie wyniszczającego współzawodnictwa które znane jest jako „War of Currents”.
Edison  był genialnym samoukiem i eksperymentatorem. Urodzony w mały amerykańskim miasteczku stanu Ohio,  bez szczególnego specjalistycznego wykształcenia,  polegał na doświadczeniach i miał niezwykły dar konstruktorski połączony z intuicją wynalazcy. Posiadał też coś i więcej, bo doskonałe talenty managerskie i biznesowe oraz umiejętność troszczenia się o swój majątek poprzez patentowanie wynalazków i następnie bezwzględne ściąganie opłat licencyjnych. Oczywiście można cytować pogłoski, że duża liczba jego wynalazków to dzieło współpracowników, ale nikt chyba nie odbierze mu historycznej palmy pierwszeństwa jak twórcy żarówki, gramofonu, silnika prądu stałego czy wreszcie kamery filmowej.
Nikola Tesla to z kolei Serb urodzony w chorwackiej wiosce, przez całe życie był zwolennikiem koegzystencji i Jugosławii, której już nie znamy. Był dość gruntownie wykształcony inżyniersko na Politechnice w Gratzu. Kolejny genialny wynalazca tamtego okresu, twórca silnika prądu zmiennego, prądnicy, baterii, elektrowni wodnej, a też i radia (tak to Tesla a nie Marconii jak  powszechnie się sądzi, był prekursorem badań nad wykorzystaniem fal radiowych, a Marconi w swoich konstrukcjach korzystał z prac Tesli). Tesla podczas swoich odkryć łączył nie tylko dobre wykształcenie, ale coś w rodzaju niesamowitej intuicji, wręcz nie z tego wymiaru – jak sam się przyznawał, część jego pomysłów przychodziło niespodziewanie w formie przebłysku geniuszu.
Przypadek, a może przeznaczenie połączył obu tych wynalazców. Tesla zaczął pracować dla europejskich filii koncernów Edisona, i następnie wyemigrował do Ameryki gdzie znalazł zatrudnienie bezpośrednio w biurze bardziej znanego odkrywcy. Jak wiadomo dla takich dwóch indywidualności świat na pewno był za mały, poróżniło ich 50 tys. $ (na ówczesne czasy pewnie fortuna) które Edison obiecał Tesli za usprawnienie swojego silnika. Kiedy Tesla tego dokonał i nie tylko, bo zaproponował wykorzystanie prądu zmiennego zamiast stałego – Edison nie wywiązał się z obietnic,  za to wyrzucił Teslę z pracy, co okazało się później wielkim błędem. Serb znalazł bowiem sojusznika w osobie George Washingtona (również wielkiego wynalazców, który zbił majątek na patencie hamulców parowozów) i razem zaatakowali uprzywilejowaną pozycję Edisona w obszarze dystrybucji energii. Był to  wówczas sektor hi-tech, prawdopodobnie porównywalny z dzisiejszym IT. Świat wchodził bowiem w okres elektryczności, a miasta pokrywały się sieciami kabli dostarczających prąd do lamp i innych urządzeń. Edison stawiał na prąd stały, taki bowiem rozumiał, a był przeciwnikiem prądu zmiennego (jego adwersarze twierdzili, że z racji ograniczonego wykształcenia, nie rozumiał teorii liczb zespolonych). Pierwsze systemy zasilania miast były wiec oparte o prąd stały (DC) ze wszystkimi swoimi zaletami i wadami. Tesla z genialnymi koncepcjami silnika na prąd zmienny (AC) od razu uderzył mocno, proponując wysokonapięciowe sieci dystrybucyjne ograniczające straty i jakby nie patrzeć – obecnie powszechnie stosowany system. Edison nie chciał się poddać i w „War of Currents” stosował nie tylko czyste chwyty – spektakularnie ostrzegał przez niebezpieczeństwem wysokiego napięcia, pokazując publiczne egzekucje zwierząt rażonych prądem (z tego czasu pochodzi też wynalazek krzesła elektrycznego jaki zaproponował). Pomimo makabreski z martwymi psami (a był też podobno film o egzekucji oszalałego słonia z cyrku) zwyciężyła koncepcja lepsza technologicznie i świat uwierzył w prąd zmienny (choć w niektórych miastach – Helsinki do 1940 i Sztokholm do 1970 były jeszcze kawałki na stały).
Tesla to też genialny wizjoner w innych kierunkach i prawdopodobnie najbardziej utalentowany wynalazca współczesności (choć on sam zawsze wspominał swojego przedwcześnie tragicznie zmarłego brata – upadek z konia – jako osobę o ponadprzeciętnej inteligencji, do której on sam nie dorastał). W wynalazkach i koncepcjach – geniusz i wizjoner, a też po trochu magik i cudotwórca, bo starał się w swoich publicznych pokazach przekazać nimb tajemniczości i innego wymiaru, obecnie pewnie nieodżałowany Jobs byłby jedynie po części jego naśladowcą. Tesla wierzył, że rozwiązał zagadnienie prawie darmowej energii – w jego notatkach można znaleźć zapiski, że pracuje i rozwiązał ten problem, ale też, że odkrył coś, co nazywał „promieniem śmierci” – możliwość budowy śmiercionośnej broni, która może uderzyć w dowolny punkt kuli ziemskiej. Tesla próbował udowodnić część swoich teorii praktycznie w wielkim laboratorium w Colorado Springs, ale spowodował dużej skali katastrofę (o co oskarżał sabotażystów Edisona). Zwolennicy teorii spiskowych czasami twierdzą, że tzw. katastrofa meteorytu tunguskiego na Syberii w 1908 roku to nic innego jak efekt działania „promieni śmierci”. Z jednej strony to chyba naciągane, bo laboratorium Tesli w Colorado Springs przestało działać ok 1900, ale z drugiej w 1908 Tesla pracował w futurystycznym (nawet dziś) Wardenclyffe Tower na Long Island (Nowy Jork) i kto wie co tam z niego wysyłał i co w nim odbierał.
Tesla umarł w 1943 roku w hotelu w Nowym Jorku (notabene wyposażonym z instalacje na prąd stały – co za ironia). Kilka dni później amerykańskie sądy potwierdziły jego prawa patentowe do radia. Zaraz po jego śmierci natomiast wszystkie notatki zostały skonfiskowane przez amerykańską Secret Service, więc nie wiadomo ile z dzisiejszej amerykańskiej technologii militarnej zawdzięczane jest tym zapiskom. Wierze, że niewiele, bo Tesla przekraczał swoje czasy i pewnie nikt oprócz niego nie jest w stanie zrozumieć jego zapisków co jest smutne jeśli chodzi o prawie darmową energię, ale i pocieszające w przypadku „promienia śmierci”.
Dziś w technologiach LED, świetlówkach (notabene wynalezionych przez Teslę), MP3 i cyfrowych formach dźwięku – powoli opuszczamy wynalazki Edisona, a silnik na prąd zmienny, bateria, elektrownia wodna i sieć dystrybucyjna – trzyma się mocno. Nazywamy to może inaczej – „smart grid” i polerujemy komputerami, czujnikami i sterowaniem, ale wciąż podstawą naszego codziennego życia są odkrycia Tesli – niecodziennego geniusza, który zawsze zatrzymywał się w pokojach hotelowych o numerach podzielnych przez 3. Do skrajności kochał gołębie i zwierzęta, obsesyjnie nienawidził biżuterii, a zwłaszcza kolczyków z perłami i był maniakiem czystości i higieny. W dzisiejszych czasach, jako dziwak i osoba nieprzystosowana społecznie, prawdopodobnie nie znalazłby pracy w żadnej z poprawnych politycznie światowych korporacji , a może wręcz przeciwnie – pokonałby je tak jak pokonał wielkie imperium Edisona, przynosząc nowe epokowe odkrycia ….

3 komentarze do “AC/ DC i „War of Currents” – Tesla i Edison …”

  1. Panie Profesorze,

    czytam Pana blog z wielka przyjemnoscia.
    Tutaj -przez niedopatrzenie- wpisal Pan nazwisko Washingtona przemyslowego konkurenta Edsona.
    Oczywiscie chodzi tutaj o Westinghouse.

  2. Panie Profesorze
    Witam.
    Per analogiam !? (jeśli nie, to przepraszam za komentarz)

    ad Wielka e-ustawka, czyli jak się dogadać, by okraść państwo – Fakty w INTERIA
    (casus Sygnity-Asseco bardziej zrozumiały!; to owa wątpliwa analogia lub jej antyteza, niemniej bardziej współczesna i b.surrealistyczna jak nasza rzeczywistość)

    propozycja nowych nazw: (bo w powyższym artykule Interii nazwy urzędów aż operetkowe)

    miniserstwo Boniego: e-Lu.Cypherization.gov.pl
    koordynator całości przekrętów:
    e-Big.McTheft.gov.pl; bierze 10 percent (w so.gov.pl zwie się to opłatą
    stosunkową)

    Pozdrawiam. Monty Python (z wiadomego ministerstwa)
    P.S. Sorry, ale smart grid jest w tym komentarzu(chociaż w poddekście).

  3. Czytając historię dwóch geniuszów – rywali, przypomniał mi się film z 2006 roku, o tytule Prestiż.
    Są rywale, są magicy, jest też Tesla 🙂
    Polecam, naprawdę dobry film.

Zostaw komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *